Cart 0

Brak produktów w koszyku.

0 Comments

Hmm… co tu dużo mówić, a w zasadzie pisać. Poszukując końca naszego fotograficznego projektu Before After, bo przecież jak wspominał nasz serdeczny przyjaciel Wacek Wantuch podczas ostatniej ze wspólnych telefonicznych rozmów, każdy fotograficzny projekt musi mieć swój koniec. Po rocznej przerwie trafiliśmy – tym razem gościnnie – na JarocinFestiwal 2016 dzięki uprzejmości jego organizatora – firmy Prestige MJM. Skorzystaliśmy z tej okazji m.in. dlatego, by w jednym miejscu mieć „podanych na tacy” wielu różnych artystów… I tak też się stało. W profesjonalnych jak na warunki polowe przestrzeniach namiotowego studia, które udostępnił nam organizator, dostaliśmy przez trzy dni naprawdę mocno po przysłowiowej „d…e”.
Do Jarocina bardzo lubimy wracać, choć obecnie to już nie ten sam klimat festiwalu co dwa lata temu i wcześniej, kiedy to organizatorem był nasz ulubiony Go-Ahead.  Poznańskiej agencji udawało się za swojej kadencji uzyskiwać klimat dużego, a jednocześnie bardzo kameralnego (raptem kilkanaście tysięcy widzów) i niemal rodzinnego festiwalu – a to naprawdę sztuka. Festiwalu, gdzie powiew dobrej zabawy, odświeżonego punka i prawdziwego rocka było czuć nie tylko na scenie, ale i poza nią, a szczególnie w kuluarach i sielankowej niemal przyjacielskiej atmosferze za sceną na tzw. backstage’u (vide nasze fotografie z tamtejszych festiwali).

Ale od początku… mamy grudzień, a JarocinFestiwal odbywał się w pierwszej połowie lipca. Minęły 4 miesiące i co? No właśnie. Tak to jest z fotografią przez nas uprawianą, że na gorąco nigdy nie potrafimy odnieść się do zarejestrowanego materiału. Wciąż drzemie w nas przekonanie, że właściwy wybór i właściwe emocje towarzyszą nam wtedy, gdy pierwszy kurz pokryje temat… czas zrobi swoje, a my nabierzemy dystansu i z nim właśnie spojrzymy na całokształt tego co utrwaliliśmy.

Pierwszego dnia, gdy udało nam się rozbić nasz obóz na tyłach sceny w Jarocinie, a słońce świeciło niemiłosiernie, pojawił się u nas w  atelier w pierwszej kolejności Kabanos, przyprowadzony przez Sylwię – przesympatyczną opiekunkę dedykowaną nam w ramach goscinności i współpracy. Kabanos zagościł nie tylko na zdjęcia, ale i na nieprzydługą pogawędkę. Potem było już z górki… Kolejne zespoły i artyści pojawiali się w naszym studio. Bywało, że jeszcze robiliśmy sesję  zespołowi, który zaraz potem miał wejść na scenę,  a w studio zjawiał się kolejny, schodzący ze sceny – więc trzeba było to wszystko kolejkować, ogarniać i nadrabiać czasem dobrą miną do „niezłej” gry. Między procentami i tytoniowym dymem ucinało się gadki, pogawędki lub niewybredne żarty. W tym całym festiwalowym zgiełku  przewinęły się przez nasz namiot między innymi takie zespoły i artyści jak: Kabanos, Luxtorpeda, Oberschlesien, Titus z Acid Drinkers, Red Electrick, Farben Lehre, Five Finger Death Punch, Sweet Noise, Michał Wiraszko/Muchy, Koniec Świata, Hunter, Peja, Zielone Żabki, Big Cyc, Scream Maker…

20160706-DSCF1172

Wracając do wątku, dzień po dniu przez trzy dni z rzędu wtapialiśmy się w jarociński klimat, jednocześnie wytapiając z niego portrety… portrety różne, a wszystkie z jarocińskim mianownikiem. Przez ten czas towarzyszyło nam sporo sprzętu, ale pierwszy raz do studia – a w zasadzie polowego studia – zabraliśmy aparaty marki Fujifilm serii X, które doskonale poradziły sobie w warunkach partyzanckich, w warunkach podwyższonego ryzyka, szybkich przezbrojeń i błyskawicznych decyzji. W warunkach, gdzie niewiele czynników mogło mieć szansę „być pod kontrolą”, jak na przykład światło, a wielokrotnie kluczowe znaczenie miał auto focus, gdyż artyści nie są zazwyczaj cierpliwi przed obiektywem… Ale udało się. Nic nie zawiodło.

20160707-DSCF1633

 

Równolegle do naszych sprawdzonych tematów i klimatów, zaskoczyliśmy prawie cały „backstage” INSTAXEM (czyli aparatem do fotografii natychmiastowej), którym wykonaliśmy dodatkowe portrety większości występujących na jarocińskiej scenie artystów. Zabawa była przy tym przednia i przełamywaliśmy tym samym nawet najtwardsze przypadki sztywniactwa pośród fotografowanych…

 

20160707-DSCF1720

W międzyczasie, kiedy studio bywało puste, udawało nam się wyskoczyć do strefy gastronomicznej, a nawet w okolice sceny i miasteczka festiwalowego i tam wykorzystywać „niewidzialność bezlusterkowców”…

 

kadr_male_-1357

 

kadr_male_-1769

 

kadr_male_-4611

Podsumowując wyprawę możemy z całą pewnością uznać ją za udaną. Być może nie tak jak sobie wyobrażaliśmy, nie tak klimatyczną jak w poprzednich latach, ale suma summarum organizator festiwalu dobrze nas przyjął i ugościł oraz pomógł w realizacji założeń, za co dziękujemy. My zaś bawiliśmy się świetnie. Nieformalny klimat studia służył zawieraniu znajomości i odświeżaniu starych. Na kartach pamięci uwieczniliśmy kilka tysięcy fotografii, trochę filmu i śmiało możemy stwierdzić, że bezlusterkowce są znakomite w reportażu jak i bardzo dobrze sobie radzą – tutaj miłe zaskoczenie – w dynamicznym, polowym studio fotograficznym. Poniżej zapraszamy do przygotowanych kilku odrębnych galerii – naszych fotografii  wykonanych podczas festiwalu.

Jarociński reportaż naszym okiem: Jarocin w Kadrze

Projekt INSTAX: Projekt INSTAX

Portrety z Jarocina: Portrety

Pozostałe zdjęcia z Jarocina na naszym Facebook – zapraszamy.

 

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

top